Oddolna rewolucja – „Przeczytaj, bo to naprawdę wartościowa książka”

2 września 2018

Jak się zmieniają czasy doskonale widać na książkowych półkach. I tak jak dla wydawców nie jest tajemnicą w jaki sposób prowadzi się w Polsce politykę książkową, tak przeciętny zjadacz chleba pragnący spędzić wieczór z fajną lekturą może nie mieć na ten temat pojęcia. Pamiętam, gdy w rozmowie z jednym z pracowników agencji reklamowej zakipiałam z oburzenia, gdy powiedział on, że dla niego książka jest towarem jak każdy inny i nie ma różnicy co sprzedaje: garnki, kubki, kiełbasę czy książki. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby człowiek ów nie pracował dla największej sieci dystrybucji książek w naszym kraju (pozwólcie, że nazwy nie podam, każdy i tak wie co mam na myśli). I naprawdę nie miałoby to dla mnie znaczenia, gdyby w pewnym momencie sytuacja nie dotknęła bezpośrednio mnie. Jestem autorką książek dla młodzieży od 2013 roku. Wtedy ukazała się na rynku pierwsza część trylogii: „Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku”. Od razu też była ona dostępna w wielu księgarniach stacjonarnych i internetowych. Dlaczego nie wszyscy widzieli „Kroniki…” w księgarniach stacjonarnych, mimo że pojawiały się na stronach internetowych jako „dostępne”? Jako czytelniczka wyobrażałabym sobie, że w każdej z takich sieci zatrudniona jest „grupa starszych”, mądrych ludzi, którzy przeczytali miliony książek i owa grupa zasiadając przy wielkim stole decyduje, które książki pojawią się na pierwszych, drugich, albo trzecich półkach oraz decydują które są wartościowe. Niestety. Jest to naiwna bzdura. Grupy starszych nie ma. Jest za to grupa osób od marketingu, która za dwutygodniowy pobyt książki na takiej półce pobiera opłaty. Z tego względu przechodząc przez drzwi popularnej sieci księgarń, na jedne książki wpadasz od razu, a inne szukasz wbite w kąt na dalekich półkach. Dlaczego? Ponieważ wydawca nie zapłacił kilkudziesięciu tysięcy złotych za dwa tygodnie wylegiwania się książki w widocznym miejscu, albo czas się skończył. Już od dawna nie jest tajemnicą, że największa sieć dystrybucji książek w Polsce nie utrzymuje się głównie ze sprzedaży książek, ale ze sprzedaży półek, które wraz ze sprzedażą kubków, garnków, poduszek i gadżetów przynoszą największe zyski. Można nie kryć oburzenia, ale co to da? No cóż, nie ukrywam, że wewnętrznie czuję się antykorporacyjną idealistką, chociaż taką trochę nowoczesną. Oprócz Pedagogiki ukończyłam Zarządzanie Biznesem i doskonale rozumiem działania marketingowe mające na celu dotarcie z informacją o produkcie do klienta. Etyka nie pozwala mi jednak zaakceptować takich działań marketingowo – reklamowych, które wprowadzają klienta w błąd. Taki również jest mój wydawca, który (po zapłaceniu tylko jeden raz za półkę – stąd powyższe zdjęcie) postanowił, że nie będzie płacił za półki w dużych sieciach księgarskich (pierwsze dwie części trylogii nie leżały zatem długo na widoku, przy drzwiach sklepu, lecz na dolnej półce, a gdy mimo to były wykupione, można było je zamówić u pani za ladą). Należało do tematu podejść bardziej szlachetnie! Pieniądze zamiast za owe półki zostały więc przekazane na darmowe wysłanie książek do niedofinansowanych bibliotek, szczególnie tych w małych ośrodkach, które mało kto bierze pod uwagę – ale przecież tam dzieci i młodzież również chcą czytać!!! Była to dla mnie oddolna rewolucja, bo nie wydając na półki w księgarniach – czytelnicy poznali moje książki i ….pokochali je! To był dla mnie największy zaszczyt i prestiż. Niemal codziennie spływały do mnie szczere opinie spowodowane tym, że czytelnicy naprawdę poczuli książkę, a ich sympatia nie była wynikiem wprowadzającej w błąd kampanii, lecz reklamy informującej o książce zawierającej prawdziwe opinie czytelników i przede wszystkim szeptanym z ust do ust: „przeczytaj, bo to naprawdę wartościowa książka”.
Od ukazania się pierwszej części trylogii „Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku” minęło 5 lat. Trzy części trylogii – mimo, że (poza jednym wyjątkiem) nie leżały na pierwszych półkach znanych księgarni znane są w Polsce i w polskich szkołach na całym świecie. Ale zdarzyła się jeszcze jedna historia, która spowodowała, że od ukazania się trzeciej części „Kroniki Saltamontes – Nowe życie” cała trylogia dostępna jest w jednym miejscu (www.kronikisaltamontes.pl). Po kilku latach sprzedaży jedna z największych sieci dystrybucji książek w Polsce „Matras” zbankrutowała. Ogromne straty to jedno, bo wynagrodzenia za sprzedane książki wydawca nigdy nie odzyskał. Ale z innej strony patrząc – ile za te środki można było zrobić dobrego dla czytelników, dzieci, szkół….Niestety zostało to stracone ze względu na złą politykę dużej korporacji, która nie była księgarnią, a pośrednikiem, na działania którego żaden autor, ani wydawca nie mają wpływu. Bo nazwijmy rzecz po imieniu – wyłączając małe kameralne księgarnie, które prowadzone są z sercem – wielkie sieciówki to molochy nastawione głównie na zysk, a nie na czytelnika.
Jaki więc mamy wpływ na przyszłość, aby książki docierały „pod strzechy” bezpośrednio?
Taka właśnie polityka została obecnie wprowadzona w przypadku „Kronik Saltamontes”.
Doskonale rozumieją to osoby, które kupują chleb w tradycyjnej piekarni do której od 6.00 rano są kolejki (a nie w popularnej sieciówce). Ludzie, którzy wolą sok wyciskany bezpośrednio z pomarańczy, a nie ten z kartonu z półroczną datą ważności; osoby, które kupują oliwki od uśmiechniętego Greka, bo to on je zrywał wraz z synami. Magiczne kobiety, które kupują perfumy w perfumerii w Bolonii, by nie pachnieć jak każdy – za to każdy tę kobietę zapyta „czym pachniesz”. Albo Ci, którzy kupują wino bezpośrednio z winnicy, bo wiedzą, że prowadzona jest z sercem. Co więcej, każda w wymienionych przeze mnie osób może ze względu na swą unikalność i elitarność być znana na całym świecie!
Tacy są też moi czytelnicy: mimo, że (dwie pierwsze tak, ale…) trzecia część trylogii „Kroniki Saltamontes – Nowe życie” nigdy nie trafiła do popularnej sieci dystrybucji – ci czytelnicy odnaleźli mnie oraz miejsce, gdzie można nabyć książkę (w różnych konfiguracjach: w twardej i miękkiej oprawie, w pakietach, itp), gdzie książki są zawsze dostępne, gdzie przesyłka jest błyskawiczna oraz gdzie można skontaktować się ze mną. Tak jak Bractwo Saltamontes o którym piszę w moich książkach, moja trylogia nie jest dostępna wszędzie – choć jest na wyciągnięcie ręki. Stosując jedynie reklamę, która informuje o książce, ja jako autorka, wydawca oraz – idę o zakład – tysiące fanów „Kronik…” nie chciałaby, aby „Kroniki Saltamontes” najpierw „wyskakiwały z lodówki”, a potem znalazły się wrzucone do kosza wraz z garnkami i ścierkami w dyskoncie spożywczym przez specjalistę od marketingu, który nigdy w swoim życiu nie przeczytał żadnej książki…
Jako osoba od dziecka uczona, że każdej książce należy się szacunek – takiej polityce, która najpierw „wywindowuje” książkę, a potem ją upokarza – zdecydowanie się sprzeciwiam.
Droga dotarcia „Kronik Saltamontes” do czytelnika zmieniła się. Jak? Jest po prostu krótsza.
Trylogia „Kroniki Saltamontes” tworzy społeczność, która jednoczy się w poczuciu niesprawiedliwości, przeciwdziałania agresji, życia takiego, jakie ktoś chce komuś narzucić. Czytelnicy, którzy pokochali trylogię, są jak członkowie tajemniczego bractwa, które pragnie zmienić świat na lepsze, gdzie głos małego dziecka, wrażliwego dorosłego, czy całych społeczności nie jest zagłuszany przez rządzące naszymi sumieniami – instytucje bez sumienia. Dlatego „Kroniki Saltamontes” dostępne są w jednym miejscu w Polsce oraz na targach książki i spotkaniach autorskich. Nie przeszkadza to w tym, że trylogia wybiera się w świat, a pierwsza cześć jest już przetłumaczona na j.angielski. I cóż jeszcze się stało, że książki nie są oddane do popularnej sieci dystrybucji? Właściwie oprócz dwóch zapytań „dlaczego” od czytelników przyzwyczajonych do popularnych księgarń – nic się nie stało. No, może oprócz tego, że Ilość czytelników trylogii zdecydowanie wzrosła!!!
Cieszy mnie, że tak wiele osób to rozumie.
Gdybyś jeszcze nie był w posiadaniu trylogii, zapraszam na najbliższe targi książki do Krakowa (25-28 października), lub na www.kronikisaltamontes.pl Zostań jednym z nas! Albo napisz do mnie na Facebooku https://www.facebook.com/monikamarinautor/
Serdecznie Cię pozdrawiam! Monika Marin

Trylogia Kroniki Saltamontes

Kroniki Saltamontes" to trylogia pełna pięknych wartości, która oczarowuje nie tylko młodzież, ale i dorosłych, zabierając ich do świata, w którym marzenia się spełniają, a prawdziwa przyjaźń i miłość przetrwa nawet największe burze.