Zgaduj zgadula: w którym kraju Unii Europejskiej segreguje się dzieci ze względu na ich stan zdrowia?

29 sierpnia 2018

Dziś poważny temat. Nawet bardzo poważny. W pewnym państwie w XXI wieku, segreguje się dzieci ze względu na ich stan zdrowia. Pewna ważna pani ze sztucznym uśmiechem zadecydowała, że dzieci niepełnosprawne nie będą miały kontaktu z rówieśnikami, ale za to będą miały możliwość nauczania indywidualnego w domu. Teraz powinnam zamilknąć, by uczcić ten debilizm minutą ciszy. Ale nie da się. Bo serce się drze wniebogłosy, że tak nie wolno, że czynimy krzywdę dzieciom, które pokarane przez los nie z własnej woli, będą zamknięte w czterech ścianach. Że dzieci zdrowe nie będą miały możliwości pobrania tej wspaniałej lekcji tolerancji, współczucia i cierpliwości w kontakcie z dzieckiem niepełnosprawnym. Że jest to kolejny podział ludzi ze względu na „bukwie” co. Że się uwsteczniamy. Jakiż to cudowny kraj, mlekiem i miodem płynący, w którym rząd najpierw nakazuje prawem rodzić kobietom niepełnosprawne dzieci, by potem nie pochylić się nad problemem i nie wspomóc finansowo w wychowaniu takiego dziecka, a na koniec ograniczyć takiemu dziecko swobodę i zamknąć je w domu (przy okazji dochodzi do tego trud jaki w takim wypadku ponoszą rodzice podczas indywidualnego nauczania, nawet gdy do domu przychodzi nauczyciel. Czy wszyscy rodzice są na to gotowi? Przygotowani merytorycznie? Wzięli kilkunastoletni urlop? Hmm….). Ale decyzja w rządzie już podjęta, wrzesień zbliża się wielkimi krokami. Pani minister stylizowana na „mondrom paniom” nie wzięła pod uwagę, że dla niepełnosprawnych dzieci wyjście do szkoły i spotkanie rówieśników oznacza oderwanie się od choroby, od problemów zdrowotnych. Dzieci niepełnosprawne w kontakcie z dziećmi zdrowymi mają szansę czuć się jak każdy zdrowy uczeń. Co dziwne w tej całej nieprawdopodobnej w XXI wieku historii, konstytucja tego kraju, w którym dzieją się coraz dziwniejsze rzeczy mówi o dostępności do edukacji wszystkich, niezależnie od stanu majątkowego, czy pochodzenia. Oczywiście, zdarzało się drzewiej, że niepełnosprawni byli traktowani jak podludzie. Głosił tę tezę Adolf Hitler, Josef Mengele i jemu podobni. Dowód? Chociażby w akcji o nazwie T4, w której niepełnosprawni zostali uznani przez Niemców za „niewartych życia”. Pierwszymi ofiarami byli pacjenci zakładu psychiatrycznego w Kocborowie. W ciągu niespełna półtora roku wymordowano prawie wszystkich z 1700 pacjentów. Byli wywożeni do lasów, gdzie zarówno mężczyźni jak i kobiety sami musieli kopać swoje groby. W drugiej turze mordowano dzieci: pięćdziesięciu małych pacjentów zostało uśmierconych poprzez podanie im końskich dawek środka nasennego, luminalu. W akcji T4 niemieccy lekarze wymordowali 100 tys. ludzi, w tym 30 tys. Polaków.
Psychiatra Alfred Hoche i prawnik Karl Binding w 1922 roku opublikowali książkę pt.”Wydanie zniszczeniu istot niewartych życia”. Przekonywali w niej, że eliminacja osób upośledzonych przyniesie społeczeństwu wiele korzyści. Jakich? Ano na przykład korzyść numer jeden: śmierć będzie dla niepełnosprawnych wyzwoleniem. Korzyść numer dwa, dla społeczeństwa, które nie będzie musiało dłużej utrzymywać bezużytecznych jednostek. Wcale się nie dziwię, że tę „genialną” teorię w lot podłapał Adolf Hitler. Zwłaszcza, że wygłosiły ją w swej książce takie niesamowicie „tęgie” i (co chyba najważniejsze dla kolekcjonerów tytułów i dyplomów) „wykształcone” umysły. No cóż, nic dziwnego, że później w książce „Mein Kampf” przekonywał: „gdyby przez 600 lat sterylizowano te jednostki, które są zdegenerowane fizycznie lub umysłowo chore, ludzkość nie tylko uratowałaby się przed ogromnym nieszczęściem, ale także zostałaby przywrócona do stanu ogólnego zdrowia, jaki obecnie trudno sobie wyobrazić”.
A teraz minuta ciszy. Pewna pani minister w pewnym kraju w Europie, kraju Unii Europejskiej, gdzie ludzie oddawali niegdyś życie za wolność i tolerancję, pani w makijażu i garsonce ale bez kręgosłupa, wystylizowana przez stylistów i wizażystów na „mondrom paniom” zadecydowała, że….dzieci niepełnosprawne nie będą chodziły do szkoły. Ten kraj to Polska. W 2018 roku. Jaki będzie następny krok? Pozostawiam dalsze rozważania Waszej refleksji.

Trylogia Kroniki Saltamontes

Kroniki Saltamontes" to trylogia pełna pięknych wartości, która oczarowuje nie tylko młodzież, ale i dorosłych, zabierając ich do świata, w którym marzenia się spełniają, a prawdziwa przyjaźń i miłość przetrwa nawet największe burze.